MYSORE – sposób na praktykę ashtanga jogi

MYSORE – wiem, że dla wielu z Was brzmi groźnie…a dla mnie, jako nauczyciela ashtangi i osoby praktykującej nieustannie od wielu lat jest to jedyna słuszna metoda nauczania ashtanga jogi.

ASHTANGA YOGA to ułożona w jedną całość sekwencja kilkudziesięciu asan (I seria), której praktyka polega na pięknym i synchronicznym połączeniu z oddechem. Oddech w tej formie jogi odgrywa kluczową rolę, jest motorem napędzającym nasze ciało, jest nośnikiem energetycznym, będąc jednocześnie wytwornicą energii wraz z bandhami. Bez tego nie ma prawdziwej ashatngi. Wbrew popularnej opinii nie jest to forma jogi tylko dla młodych, zwinnych i giętkich osób. Jest to forma absolutnie dla każdego, kto oddycha w sposób płynny i kto skupia swoją uwagę na własnej praktyce.
Każdy wdech i każdy wydech ma swoje uzasadnienie, każdy oddech połączony jest z długością ruchu – i tu sprawa jest bardzo zindywidualizowana . Każdy z nas inaczej oddycha, każdy z nas poniekąd na swoich pierwszych zajęciach uczy się na nowo oddychać, poruszając uśpioną energię w naszych ciałach.
Zajęcia dla osób początkujących polegają na nauce poszczególnych asan, jednak nieustannie kładzie się nacisk na zapamiętywanie kolejności asan. Zachęcam osoby początkujące do spoglądania na kartki z całą sekwencją I serii, bo bez wysiłku, jaki kładzie uczeń w doskonalenie swojej praktyki nauka tylko serii prowadzonej pozostanie zbliżona do zajęć z hatha jogi, kiedy uczeń poniekąd „uzależnia” swój oddech oraz swoją praktykę od tego, czego wymaga nauczyciel.

Podczas serii prowadzonej każdy praktykuje w rytm nauczyciela…a w stylu MYSORE zbliżamy się do swojego wnętrza, do swojej pierwotnej natury, jaką jest jedność ciała z umysłem.

Styl MYSORE ma jeszcze jedną „magiczną” stronę. Praktykując w skupieniu na sobie, łączysz ciało fizyczne z oddechem. Czujesz doskonale swoje ciało, a dla nauczyciela, to idealne miejsce do doskonałych, skierowanych na Ciebie korekt, dzięki którym sami poczujecie dokąd zmierza Wasza praktyka i jaki postęp czeka w chwili, kiedy nauczycie się kolejności asan.

Kiedy praktyka MYSORE wydaje się być nudna…

To bardzo częste opinie uczniów. Owszem, doskonalimy nieustannie ten sam „szablon” asan, i pozornie może się to wydawać nudne. Jednak kiedy skupimy uwagę na oddechu i na sobie…asany staną się tylko dodatkiem do magicznej mocy, jaką odkrywamy w sobie. To piękna forma medytacji w ruchu, pobycia samemu ze sobą, bez osób trzecich, bez zbędnego mówienia, bez słuchania kogokolwiek, poza swoim ciałem i duszą. To forma praktyki, do jakiej powinno się dążyć ucząc się ashtanga jogi. Kiedy pozwolisz sobie poczuć co przynosi praktyka, będziesz w stanie dostrzec, że każdy dzień, każda kolejna godzina na macie jest zupełnie inna niż poprzednie. I nie chodzi tu o to, aby być doskonałym w każdej asanie, ale o to, aby poczuć, że jednego dnia nasze ciało jest bardziej rozluźnione, innego dnia bardziej spięte, jednego dnia po praktyce czujemy się fantastycznie, innego dnia – może rozboleć nas głowa.

Znajomość kolejności asan – po co mi to właściwie?

Znajomość kolejności asan, pozwala nam na płynne doświadczanie praktyki. Pozwalasz Twojemu ciału płynąć na macie, pozwalasz na jedność z oddechem, na to, aby to on prowadził Cię poprzez asany. Kiedy zerkamy na kartkę, albo rozglądamy się po sali w poszukiwaniu „ofiary”, która jest w zbliżonym momencie do naszego – tracimy kontakt ze sobą, ze swoim wnętrzem.  Więc pojawia się pytanie, po co praktykuję? Skoro nie zależy mi na pobyciu samemu ze sobą. Czy oby na pewno chodzę na zajęcia dla siebie?

Wszystko, czego doświadczacie ja doświadczyłam w podobnym stopniu…

Mój pierwszy pobyt w Indiach wiązał się z przyśpieszonym przymusowym kursem nauki kolejności asan. Lino Miele nie pozwalał na kartki…nie miałam wyjścia, postawiona pod mur nauczyłam się kolejności w jedno popołudnie, wcześniej praktykując z kartką dwa lata. Zawsze coś stawało naprzeciw mojej nauce…a tu w Indiach, w Kovalam, nie było już odwrotu. I dałam radę. Zyskując piękny element praktyki I serii, zwanej oddechem i próbą połączenia jego długości z czasem wykonywania asany.

Jak wygląda praktyka podczas ciąży?

Doświadczam teraz czegoś zupełnie nowego w ashtandze. Ponieważ moje ciało z dnia na dzień zmienia się, zaczynam czuć ograniczenia płynących z mojego ciała fizycznego – jak brzuch, niemożliwość położenia się na brzuchu na macie, skręty w przeciwną stronę, ograniczone trzymacie mula i uddiyana bandhy…moja praktyka to przede wszystkim piękny i spokojny oddech, a asany…no cóż, wrócę do nich po porodzie w takiej formie, w jakiej były przed ciążą.

I do tych doświadczeń Was zachęcam.  Nie ma bowiem nic piękniejszego dla nauczyciela ashtangi, jak dźwięk płynnego oddechu na sali i skupienie uczniów.

NAMASTE, Ania

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *